Krem z filtrem SPF to must have na stoku

Jak rozmawiać z Włochami na nartach? Poradnik językowy dla narciarzy

Dlaczego stok jest gorszy niż plaża

Brzmi jak przesada, ale ochrona przeciwsłoneczna w górach to nie przelewki. Skóra na stoku dostaje więcej promieniowania UV niż podczas letniego urlopu nad morzem. Serio! Różnica polega na tym, że tego nie czujesz.

Śnieg odbija promienie słoneczne we wszystkich kierunkach – działa jak gigantyczne lustro. Na plaży dostajesz słońce z góry, w górach promieniowaniem UVA i UVB otacza cię ze wszystkich stron. Do tego dochodzi wysokość. Na przykład w szwajcarskich Alpach, na dwóch tysiącach metrów Twoja twarz przyjmuje zauważalnie więcej UV niż na poziomie morza.

A największy problem? Brak sygnału ostrzegawczego. Latem czujesz gorąco na skórze i wiesz, że czas się schować. Zimą mróz i wiatr maskują działanie słońca. Zimno usypia czujność. Nie masz pojęcia, że się smażysz, dopóki nie wrócisz do hotelu i nie spojrzysz w lustro. Efekt? Poparzenie, złuszczająca się skóra i bolesne wspomnienia z wyjazdu na narty.

Krem z filtrem SPF
Krem z filtrem SPF

Spalone usta i gogle panda – narciarska klasyka gatunku

Jeśli uprawiasz sporty zimowe regularnie, pewnie znasz to z autopsji. Najbardziej dostaje się ustom – cienka skóra bez naturalnej ochrony, wystawiona na wiatr i mróz przez cały dzień. Zwykły balsam nawilży, ale nie ochroni przed promieniowaniem UV. Dlatego po wyjeździe usta pękają, łuszczą się i bolą przez kolejny tydzień.

Drugi klasyk to opalenizna w kształcie gogli. Wygląda zabawnie przez pierwszych pięć minut, potem przez tydzień odpowiadasz na pytanie “byłeś na nartach?”. Obszar pod goglami zostaje blady, reszta twarzy robi się czerwona – efekt pandy gwarantowany. To najlepszy dowód na to, że ochrona przed słońcem zimą ma sens.

Oba problemy mają to samo źródło: brak kremu ochronnego w miejscach, o których nie myślisz, dopóki nie jest za późno.

Jaki krem na narty faktycznie działa

Spokojnie, Taksidi to nie sklep kosmetyczny, nie będziemy doradzać Ci, żeby kupić ten czy tamten. My mówimy jedno: krem SPF to must have na stoku! Serio, nie potrzebujesz walizki kosmetyków ani specjalistycznej wiedzy. Dobry krem ochronny na narty i sporty zimowe plus odrobina systematyczności wystarczą, żeby wrócić bez podrażnień.

Podstawa to krem przeciwsłoneczny do twarzy z filtrem SPF 30-50, najlepiej wodoodporny. Wysoka ochrona ma sens, bo na stoku dostajesz UV z każdej strony. Pocisz się pod kaskiem bardziej niż Ci się wydaje, zwykły krem do twarzy spływa z potem. Konsystencja też ma znaczenie – żel lub lekki fluid sprawdzi się lepiej niż tłusty krem zimowy, który w połączeniu z potem zaczyna wchodzić do oczu. Jeśli masz suchą skórę, szukaj produktów z dodatkiem gliceryny – pomoże utrzymać nawilżenie mimo mrozu i wiatru.

Nakładasz rano, jakieś dwadzieścia minut przed wyjściem na stok, żeby filtr UV zdążył się wchłonąć. Jeśli jedziesz na cały dzień jazdy na nartach, powtarzasz aplikację w okolicach południa. Krem warto stosować też na uszy i kark – to miejsca, które łatwo przeoczyć.

Do ust potrzebujesz sztyft z filtrem przeciwsłonecznym – nie zwykły balsam, tylko coś z wysokim filtrem SPF. Usta nie mają melaniny i nie potrafią się bronić przed promieniowaniem. Nakładaj go kilka razy dziennie, szczególnie po jedzeniu i piciu.

Nie zapomnij o dłoniach. Krem do rąk z filtrem ochronnym przyda się szczególnie podczas przerw, kiedy ściągasz rękawice na słońcu.

Wieczorem wystarczy krem nawilżający. Pielęgnacja skóry zimą to nie tylko ochrona w ciągu dnia – skóra po całym dniu na mrozie potrzebuje regeneracji. Szukaj kremów z dodatkami nawilżającymi, które odbudują barierę ochronną skóry. Nic skomplikowanego, nic drogiego – chodzi o zabezpieczenie skóry przed czynnikami zewnętrznymi i odbudowę tego, co dzień na stoku zabrał.

Krem z filtrem SPF
Narty w Szwajcarii – co warto wiedzieć (10)

Taksidi Pro Tip

Krem ochronny na wiatr i mróz spakuj do kieszeni kurtki narciarskiej, nie na dno walizki. To jedyny sposób, żeby faktycznie użyć go drugi raz w ciągu dnia. Jeśli musisz wracać do hotelu po kosmetyki, nie wrócisz – zbyt duża zachcianka w środku dobrej jazdy.

A to nasza to-do-lista na wyjazd narciarski z Taksidi:

  • tubka kremu z filtrem na narty (SPF 50 dla jasnej karnacji, SPF 30 dla reszty),
  • sztyft do ust z filtrem,
  • najlepszy krem nawilżający jaki masz na wieczór.

Trzy rzeczy, które zajmują tyle miejsca co jedna para skarpetek, a ratują twarz na cały tydzień wyjazdu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *